Turciech

O mnie

Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
33 lat
Znak zodiaku:
Skorpion
Stan:
kawaler
Wykształcenie:
średnie
Lokalizacja:
United Kingdom, England, Shropshire, Telford and Wrekin, Hadley and Leegomery, Telford

Wygląd & charakter

Stosunek do palenia:
nie palę
Alkohol:
nie piję wcale
Dzieci:
nie mam ale chcę mieć
Wzrost:
190
Figura:
atletyczna
Kolor włosów:
ciemny blond
Kolor oczu:
niebieski
Języki, w których mogę się porozumiewać:
polski, angielski, włoski
Czego szukasz?:
poważnego związku
Moja religia to:
inna

O mnie

Lubię zgiełk i ludzi, jestem raczej zwierzęciem stadnym, ale świadomie wybieram spokój. Umiem być w centrum, tylko nie zawsze mam na to ochotę.

Chyba mam silną osobowość i skłonność do analizy. Jednocześnie próbuję coraz uważniej słuchać uczuć, swoich i cudzych. Samoświadomość i inteligencję emocjonalną mam całkiem nieźle rozwinięte. Problem w tym, że czasem potrafię odjebać całą rozmowę w głowie, zanim w ogóle padnie pierwsze zdanie.

Zdarzają mi się zaćmienia i nadinterpretacje, ale staram się to komunikować, nie zamiatać pod dywan.

Cenię swoją przestrzeń, ale umiem się nią dzielić. Jestem cynikiem, choć nie bez serca. Zaznaczyłem, że chcę mieć dzieci. Raczej jestem gotowy być ojcem, to dla mnie różnica.

Pracuję nad sobą każdego dnia. Łatwo, nie jest.

nie mam premium:

Szukam

Szukam kogoś mądrzejszego ode mnie. Moje ego czasem potrzebuje kompetentnej korekty, a nie tylko poklepywania po plecach. Kogoś z otwartą głową, kto nie boi się zmieniać zdania, ale też potrafi je mieć.
Kogoś ciekawego świata i życia, z własnymi pasjami, historią, planem. Kogoś, kto mniej więcej wie, kim jest i czego chce, nawet jeśli to „mniej więcej” bywa ruchome.

Chciałbym relacji, w której można się rozwijać, śmiać, czasem posprzeczać bez dramatu. I zbudować bezpieczną przystań, nie z cukru, tylko z rozmów, zaufania i wzajemnego ogarniania się, kiedy jedno z nas ma słabszy dzień.

Moje Zainteresowania

Staram się być aktywny. Ruszam się nie tylko po górach, po prostu lubię czuć, że ciało jeszcze współpracuje. Trochę sportu, trochę terenu, trochę czystej higieny głowy. Bardziej po to, żeby być sprawnym i móc normalnie żyć, żreć i się nie roztyć.

Raczej camping niż klub. Kino i koncerty wybieram częściej niż imprezy. Do galerii też zajrzę, choć bez pozy znawcy. Lubię turpizm i ikony, rzeczy trochę brzydkie, trochę święte.

Piszę, żeby poukładać myśli. Gotuję jak skrzyżowanie jamajskiej matki i polskiej babci.

Staram się rozwijać intelektualnie, mam ambicje, też zawodowe. Z tyłu głowy chodzi powrót na studia, trochę z potrzeby sensu, trochę pod biznes. Z dystansem do siebie, ale jednak serio.